100dniówka - maxi

Ogromnymi krokami zbliża się impreza, na którą z radością czekam już parę lat. Nie byłabym sobą, gdybym z dziką pasją nie poszukiwała "tej jedynej".
"Nie ma w tym kraju sukienki na mnie!" - narzekam swojemu facetowi. Bo nie ma! A jeżeli już jest, to w niebotycznej sumie, którą o wiele lepiej odłożyć na coś bardziej przydatnego niż kiecka. ; )

Dzisiaj sobie trochę ponarzekam. Nie mam zamiaru hejtować niczym NiemodnePolki, a po prostu zestawić kilka faktów...
1. Studniówka - z prawdziwego balu w ciągu paru lat zaczęła przerabiać się w dyskotekę dla niedojrzałych panienek. Dziewczyny boją się założyć długą suknię, bo i po co skoro można mieć taką, która ledwo zakrywa tyłek. Nie mam nic przeciwko krótszym niż maxi modelom, nic na siłę. Nie każdy przecież wygląda w tym samym fasonie korzystnie. Po prostu zaczyna się robić coraz... swobodniej, no ale jest to też niestety efekt produktów, jakie serwują nam sklepy.
2. Trud włożony w przekopywanie się między setkami asymetrycznych sukienek zasługiwać powinien na jakąś nagrodę. Błagam, ile można... Czy producentom tak ciężko jest zrozumieć, że nie każdy ma nogi do nieba?
3. Cekiny! Jeżeli nie chcecie wyglądać jak przynajmniej 5 innych dziewczyn na 100dniówce to dobrze Wam radzę - omijajcie szerokim łukiem cekinowe gorsety z szyfonową spódniczką, zwłaszcza od ASOSa.

A co do długiej sukni, to takowa marzyła mi się od zawsze. Po czym przymierzyłam jedną. Co ze wzrostem 156cm wcale ujmującym nie było. ; ) Mimo to nie przestanę się na nie napalać, zważywszy, że są to symbole kreacji wieczorowych. Poniżej kilka zdjęć z kolekcji uzbieranej na dysku. Jako, że często inspirują mnie drobne detale, toteż niektóre modele mogą mieć dziwne niemal elementy.


Sezon studniówkowych inspiracji 2013 uważam za otwarty! : )







mój absolutny numer 1! gdybym tylko znalazła krawcową zdolną uszyć takie cudo, byłaby moja... ; )



One Comment

Leave reply

Back to Top